Przedszkole Miejskie Nr 1 w Lubartowie

Cztery latka mam, radzę sobie sam...

Cztery latka mam, radzę sobie sam…

„Zostaw to, bo się skaleczysz!”, „Uważaj, bo spadniesz!”, „Nie rób tak, to niebezpieczne!”, „Nie ruszaj, bo się pobrudzisz!”… Nie ulega wątpliwości, że bezpieczeństwo dzieci jest kwestią prymarną.

Czasem jednak tak bardzo się na nim koncentrujemy, że zapominamy o tym, że maluchy muszą poznawać swoje możliwości i ograniczenia, a także o tym, że zabawa, to dla nich sposób przepracowywania rzeczywistości.

Wychowanie przez pracę do pracy (nauka przez zabawę) w przedszkolu rozpoczyna się od czynności samoobsługowych. Jest koniecznością życia zbiorowego w przedszkolu, aby szkraby nauczyły się samodzielnie obsługiwać i uczestniczyć w utrzymaniu czystości, porządku i estetyki otoczenia. Otwiera to jedną z naturalnych dróg ich uspołecznienia.

My, dorośli w przedszkolu pełnimy rolę doradcy i pomocnika, nie nauczyciela, który wszystko umie i może. Poprzez naszą postawę staramy się odpowiadać na niekoniecznie wypowiedzianą prośbę dziecka „Pomóż mi abym zrobił to sam”. Takie wychowywanie w szczególny wielostronny sposób wpływa na kształtowanie pozytywnych cech społeczno-moralnych dziecka, przyczynia się do aktywizowania nie tylko jego umysłu, ale w dużym stopniu także sfery uczuciowo-wolicjonalnej.

Z myślą o kształtowaniu pełnej i dojrzałej osoby zarówno malucha, jak i przyszłego dorosłego w grupie ,,Motylki” nastąpiły już w tym roku liczne zmiany dotyczące organizacji dnia w przedszkolu, jak również w zakresie nowych obowiązków i zadań naszych 4-latków.

„Starszaki” mierzą się z nową rolą – dyżurnego. Mamy:

  • strażnika czystej łazienki,
  • mistrza czystych stolików,
  • opiekuna poduszek.

Nowe wyzwania sprawiają dzieciom mnóstwo radości. Przedszkolaki bardzo chętnie przyjmują na siebie powierzone funkcje. Poprzez pracę uczą się odpowiedzialności, myślenia i działania z szacunkiem dla siebie i innych.

Nasze 4-latki już nie leżakują. Teraz poobiedni odpoczynek trwa tylko 20 minut – akurat tyle, aby obiad „uleżał” się w brzuszku 🙂

To nie wszystko – „Motylki” podczas posiłków samodzielnie nakładają potrawy na swój talerz (nalewają również zupę z wazy) oraz kroją nożem. Wizja noża w rękach dziecka jeży włos na głowie wielu rodzicom. Zupełnie niepotrzebnie! Z punktu widzenia pedagogicznego maluchy bardzo szybko powinny dostawać do ręki prawdziwe sztućce. Wyposażone w noże, uczą się samodzielnie kroić warzywa i owoce, smarować pieczywo np. masłem a także porcjować kotlety. To bardzo ważna i cenna umiejętność. W czasie przeprowadzania tych czynności zaangażowane są mięśnie rączek co wymaga od dziecka sporo wysiłku. W czasie wykonywania tej aktywności maluch rozwija precyzję i koordynację wzrokowo-ruchową, małą motorykę.

Cztery latka mam, radzę sobie sam...

Jako nauczycielki w grupie „Motylki” zachęcając nasze dzieciaczki do różnych form aktywności, stwarzamy szansę, okazje do podejmowania przez nich różnych działań, do próbowania, do eksperymentowania, ogólniej – do samodzielnego radzenia sobie z różnorodnymi problemami związanymi z poznawaniem świata, jak i szukaniu własnego w nim miejsca. Namawiamy rodziców do stwarzania dzieciom podobnych warunków w domu.

Kochani Dorośli, zgadzamy się z tezą, że bezpieczeństwo dzieci jest bardzo ważne. Czasami jednak tak mocno można być skupionym na eliminowaniu potencjalnych zagrożeń, że zapomina się o tym, jak istotny jest fakt, aby maluch poznał swoje umiejętności i ograniczenia. Dzieci to bardzo mądre istoty, które uczą się przez doświadczenie. Często w intuicyjny sposób potrafią realizować swoje potrzeby rozwojowe. Nie warto zabraniać im czegoś, bo wydaje nam się to niebezpieczne. Lepiej asekurować naszą latorośl, by mogła swobodnie badać swoje możliwości i pokonywać przeszkody.

Opracowanie:
Edyta Rydzewska